V LIGA BIELSKA
AKTUALNOŚCI
TERMINARZ
TABELA
ZESPOŁY
RELACJE
STRZELCY
 KLUB
O KLUBIE
STADION
SKŁAD
MŁODZIEŻ
HISTORIA
TRANSFERY
SPARINGI
ROK PO ROKU
OSIĄGNIĘCIA
 KIBICE
PAMIĄTKI
WSPOMNIENIA
TATTOO
INFO
KSIĘGA GOŚCI
REPORTAŻE
FORUM
ZDJĘCIA
OPISY
MSK ŻYLINA
GRAFFITI
 INNE
LINKI
KONTAKT
ARCHIWUM
SPONSOR

SERBIA - POLSKA 02.06.2010r. Kufstein

HISZPANIA - POLSKA 08.06.10r. Alicante

Koniec sezonu już jakiś czas za nami. Można teraz na spokojnie opisać nasze reprezentacyjne wyjazdy z biało – czerwoną flagą.
Na przełomie maja i czerwca Reprezentacja Polski grała trzy, towarzyskie spotkanie. Pierwszy odbył się w Kielcach z Finlandią, na którym jesteśmy obecni w 10 osób z flagą.
Na kolejny wyjazd przyszło nam jechać do Austrii, a dokładnie do Kufstein, gdzie meldujemy się w 5 osób z flagą. Na miejsce dojechaliśmy bardzo wcześnie, ale miasteczko od samego rana przygotowywało się na to spotkanie. Gdy zobaczyliśmy stadion, na którym ma być rozgrywany mecz, nasze zdziwienie było ogromne. Jedna trybuna wzdłuż murawy i wielka dezorientacja wśród miejscowych, bo sami nie wiedzieli, gdzie mają posyłać ludzi :). A więc zaczęło się po prostu mega chujowo. Pierwsze myśli, które przeszły przez głowę to: miasto totalna wioska, stadion malutki, zero atrakcji. Jak później okazało się, nie było tak źle. Co prawda dolało nam strasznie, bo padało cały czas podczas naszego pobytu w tejże mieścinie. Z rana szybki obchód miasta, poszukanie miejsc wartych odwiedzenia. W tle stadionu mieści się stary zamek, który jest konkretnie rozbudowany „od środka”. Zwiedzanie nam trochę czasu zajęło. W końcu przyszedł czas na mecz. Oczywiście większość Polaków bez biletów, w tej większości znaleźliśmy się również my. Pod kasami jesteśmy już 2,5 godziny przed rozpoczęciem spotkania. Kasa otwarta została kilkanaście minut przed początkiem meczu. Udało wbić się „ na Krzysia”, ochrona niekumata, większość Polaków wykorzystała okazję i szturmem wbiła na stadion. Mecz się zaczął, nie było to porywające widowisko. Podczas hymnu odpalone zostało kilkanaście rac i to na tyle jeśli chodzi o jakieś atrakcje tego dnia. Po meczu nic ciekawego się już nie wydarzyło. Mimo wielu przeciwności warto było jechać na ten mecz. Sporo Serbów obecnych na meczu, ale byli to głównie emigranci, mieszkający na co dzień w Austrii.
Po wyjeździe do Kufstein przyszedł w końcu czas na podróż do hiszpańskiego Alicante. Do Hiszpanii wybraliśmy się również w 5 osób z flagą. Po dotarciu do Alicante naszym kolejnym celem tego dnia była Murcia. Tam właśnie rozegrane zostało spotkanie z Hiszpanami. Hiszpania przywitała nas bardzo wysokimi temperaturami. Do Murci śmigamy pociągiem. Na miejscu jesteśmy sporo godzin przed początkiem meczu. Od razu udajemy się pod stadion Estadio Nueva Condomina. Jedyny problem jaki mieliśmy to… brak wejściówek hehe. Ale dla chcącego nic trudnego. Pokazaliśmy nasz Góralski charakter hehe:). Przy wpuszczaniu porządkowych na stadion, wkręciliśmy się razem z nimi i byliśmy już 2,5 godziny przed pierwszym gwizdkiem na stadionie. Niestety po godzinie szwędający się ochroniarz nas znalazł i trzeba było się ewakuować, najlepsze w tym wszystkim jest to, że większość porządkowych goniła za nami dość długo po całym stadionie :). Pod stadionem ceny biletów zaczynały się od 75 euro. Nam udało się ogarnąć wejściówki od jednego z Polaków. Kilku osobom udało się wbić bez biletów. Przydałoby się krótkie słowo o hiszpańskich psach, którzy pałowali i zwijali za co popadnie. Sporo Polaków przeszło ścieżkę zdrowia, był moment, że psiarnia pałowała kogo się dało. W drugiej połowie spotkania, na polskim sektorze ukazała się biało – czerwona baloniada, były również pojedyncze race. Co do wyniku – tego dnia nikt o tym nie myślał, on kolejny raz się dla nas nie liczył. Po meczu spędziliśmy jeszcze trochę czasu w Murcii, którą mogliśmy opuścić wczesnym rankiem, z powodu braku połączeń. Po powrocie do Alicante z powodu braku noclegu, śpimy na plaży :), wrażenia niezapomniane hehe. Na drugi dzień pierwsze co to załatwiamy nocleg. Przyszedł w końcu czas na pozwiedzanie miasta i kąpiel w morzu. Na plaży spędziliśmy również kolejny dzień, temperatura bardzo wysoka, bardzo ciepła woda i spalone plecy :). W dniu powrotu do Polski odbywało się w Alicante sporo imprez, ludzi na mieście bardzo wiele, wszędzie przewijały się najebane tłumy oraz piękne hiszpanki:). Nadszedł czas powrotu do kraju, nie ma co się oszukiwać, ale z chęcia by się tam jeszcze zostało. O tym co zobaczyliśmy na miejscu, nie ma sensu pisać – zostanie to tylko w naszej pamięci:). Z Hiszpanią żegnamy się odwiedzając jeszcze port w Alicante. W tym wyjeździe było wszystko: pociąg, samolot, taryfy, problemy z biletami, sporo ciekawych sytuacji. Kolejny raz przekonaliśmy się, że każdy wyjazd to prawdziwy spontan.
Co do gwiazdy wyjazdu. Już w Żywcu typowaliśmy kolegę A. mimo jego wielkich starań nie udało mu się dotrwać do końca jako gwiazda wyjazdu. Przebił go pod każdym względem Seniorit :) który dzielnie przewodził w tym rankingu do samego końca. Z tego miejsca pozdrawiam wszystkich uczestników wyjazdu oraz Seniorita :) Ole, ole Seniorita :)

®All Rights Reserved For Beer Boys Official F.C. Góral Żywiec Hoolligans